Joga a wychodzenie z uzależnienia - na zdjęciu Lidia Nowakowska, nauczycielka jogi

Czy joga może pomóc w wychodzeniu z uzależnień?

Joga większości z nas kojarzy się głównie z ćwiczeniami fizycznymi. Niektórzy jednak obawiają się jej, identyfikując ją z jakimś wschodnim systemem religijnym. Czym naprawdę jest joga i czy może stanowić wsparcie dla osób wychodzących z nałogu? Rozmawiamy o tym z instruktorką jogi Lidią Nowakowską.

 

Matylda: Kilka dni temu miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach, które prowadziłaś. Muszę przyznać, że poszłam na nie tylko dla tego, że jesteś mi bliska i wiedziałam, że to dla Ciebie ważne. Nie przepadam za wysiłkiem fizycznym i obawiałam się, że tylko się zmęczę, wynudzę, a przez kolejne dni będę leczyć zakwasy. Jednak żadna z moich obaw się nie ziściła. Przeciwnie, okazało się, że joga to nie tylko „wygibasy”, ale coś znacznie głębszego. Coś, co trafia w moją rozedrganą duszę. Dostałam wyciszenie. Miałam okazję pomedytować. Dla mnie – osoby uzależnionej, która cały czas uczy się być „tu i teraz”, było to bardzo pomocne.

Lidia: Joga to starożytny system filozoficzny, rzeczywiście ma do zaoferowania dużo więcej niż „wygibasy”, jednak na obalanie mitów na temat jogi potrzebowałybyśmy osobnej rozmowy. Prawdą jest, że joga to praca z ciałem. Jednak jeszcze ważniejsze jest, kto w tym ciele mieszka. Krótko mówiąc: staramy się zobaczyć, dotknąć, a może nawet uleczyć psyche i duszę. Pracujemy z pozycjami ciała (asanami), ćwiczeniami oddechowymi, koncentracją, medytacją. Joga proponuje również zestaw wskazówek moralnych.

 

Matylda: Czy sposób w jaki prowadziłaś warsztaty jest jakimś specjalnym nurtem jogi?

Lidia: Można by mnie nazwać pewnego rodzaju jogowym heretykiem – nie jestem przywiązana do konkretnego nurtu i chętnie mieszam różne formy pracy z ciałem. Coraz częściej mówi się o tak zwanej jodze integralnej, która łączy różne style. Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia w innych dziedzinach, np. w psychoterapii. Stoję na stanowisku, że metody, jakie wybieramy, powinny być dostosowane do osoby/grupy, której pomagamy.

Wśród joginów krąży taka historia, dzięki której w pewnym sensie możemy wytłumaczyć, skąd mamy dzisiaj tyle rodzajów jogi, a zarazem udowodnić, że joga jest tylko jedna. Wielki mistrz jogi Krishnamacharya na początku XX wieku miał dwóch uczniów: sprawnego, żwawego, pełnego nieposkromionej energii, a także schorowanego, słabiutkiego. Mistrz wykorzystał bogatą mądrość jogi, aby każdemu uczniowi zaproponować inny rodzaj pracy z ciałem. Niejako uszył praktykę na miarę swoich uczniów. Zatem jeden z nich fikał, skakał i pocił się, drugi zaś odbywał coś, co dziś nazwalibyśmy rehabilitacją. Wszystko to było jogą, tylko wykorzystaną na różny sposób.

Obaj ci uczniowie stali się później bardzo ważnymi postaciami w promowaniu jogi na Zachodzie – jeden z nich to Pattabi Joyce, drugi B.K.S. Iyengar. Pierwszemu zawdzięczamy Ashtanga Yogę oraz wywodzącą się od niej Vinyasę, drugiemu zaś jogę „Iyengarowską”. W swojej pracy korzystam z nauki obu mistrzów.

 

Matylda: Na początku swojej drogi trzeźwienia cierpiałam z powodu bezsenności, bólu mięśni i kompletnie nie potrafiłam sobie poradzić z emocjami. Być może gdybym wtedy trafiła na takie warsztaty, byłoby mi łatwiej przejść przez to wszystko?

Lidia: Joga jest coraz częściej doceniana jako jedno z narzędzi terapeutycznych. Słyszę od różnych osób, że lekarz zalecił im jogę – bardzo mnie cieszy to zjawisko. Mam znajomą – nauczycielkę jogi, która prowadzi zajęcia w ośrodku dla osób uzależnionych na Sycylii. W filmie „Iyengar: człowiek, joga i droga ucznia” dowiadujemy się o katolickim księdzu, który w Indiach prowadzi ośrodek dla osób wychodzących z uzależnień. Ksiądz ten osobiście uczy swoich podopiecznych jogi. Może warto w tym miejscu wspomnieć, że joga nie jest systemem wyznaniowym, dlatego można sięgać po jej dobrodziejstwa niezależnie od religii, wyznania, pochodzenia.

 

Matylda: Uzależnienie jest chorobą nie tylko ludzkiej psychiki, ale i ciała. Mechanizmy, jakie zachodzą w mózgu i które są odpowiedzialne za rozwój uzależnień są stale badane. Niemniej wiadomo już, że niezwykle istotną rolę odgrywa tu „układ nagrody”, a także nieustanne łaknienie coraz to większej ilości dopaminy.

Lidia: Ludzie praktykują jogę od tysięcy lat, jednak zachodnia nauka dopiero stosunkowo niedawno wzięła ją pod lupę. Dziś na pewno wiemy, że praktyka jogi wpływa na uaktywnianie układu przywspółczulnego w autonomicznym układzie nerwowym –  to z kolei na dłuższą metę powinno pomóc osobom, których „gospodarka dopaminy” jest w jakiś sposób zaburzona.

 

Matylda: A co joga zmieniła w Twoim życiu? 

Lidia: Wszystko. Joga pojawiła się, gdy było mi ciężko. Wierzę, że to nie był przypadek. Pomogła zwalczyć bóle kręgosłupa, z którymi zmagałam się latami. Nauczyła świadomości ciała, delikatności. Pokazała, co to znaczy pokochać siebie. Dzięki jodze przepracowałam trudności, z którymi nie uporała się psychoterapia – nauczyłam się wybaczać. Przekonałam się, czym naprawdę jest cierpliwość. I wreszcie – okazała się swego rodzaju powołaniem, zaczęła do mnie wołać: pomagaj innym. I to właśnie staram się teraz robić.

 

Matylda: Mnie z pewnością pomogłaś. Trzy godziny warsztatów z Tobą sprawiły, że wstąpiła we mnie nowa energia. Sądzę, że joga może pomóc w wychodzeniu z uzależnień, pytanie tylko w jaki sposób?

Lidia: Zgodnie z maksymą Strefy U, czyli „jest problem, jest rozwiązanie”, spróbujmy przedstawić to następująco: 

 

PROBLEM ROZWIĄZANIE
Osłabiony układ odpornościowy, poczucie ciągłego zmęczenia i ogólnego osłabienia, zaburzony rytm snu Pozycje w jodze (asany) wzmacniają i regenerują cały organizm, wpływają na funkcjonowanie narządów wewnętrznych, pomagają budować odporność, dodają energii. Lista benefitów jest naprawdę długa. Możemy pracować z jogą tak, by osiągać konkretny efekt, np. rozbudzić się rano, a wyciszyć wieczorem. B.K.S Iyengar w swojej książce Światło jogi podpowiada nam konkretne asany na zwalczanie różnych dolegliwości.
Natrętne, nawracające myśli i obsesja na punkcie substancji lub czynności uzależniającej W jodze podobnie jak w 12 krokach mówimy o poddawaniu się sile wyższej, akceptacji stanu rzeczy takim, jaki jest. Bycie tu i teraz, czyli koncentracja i medytacja, pomagają oderwać się od natrętnych myśli. Ćwiczenia oddechowe również pomagają się uziemić i osadzić w teraźniejszości.
Obniżenie nastroju, nerwowość, rozdrażnienie i stany lękowe Zarówno ruch fizyczny (asany), jak i pratyahara, czyli „wycofywanie zmysłów do wewnątrz”, a także wszystko to, co kryje się pod słowem „relaksacja” i wszelkie próby medytowania będą tu pomocne. Należy jednak zachować ostrożność, bowiem nie wszystkie jogiczne praktyki są przeznaczone dla osób, które zmagają się ze stanami lękowymi i innymi wyzwaniami natury psychicznej. Ważne jest, aby praktykować z doświadczonym nauczycielem i nie sięgać po zaawansowane praktyki oddechowe, w których np. długo wstrzymuje się oddech. Na początek w zupełności wystarczą praktyki polegające na skupianiu uwagi na oddechu, np. liczenie oddechów lub odmierzanie w myślach ich długości.
Poczucie osamotnienia Zajęcia w grupie i poczucie przynależności do społeczności mogą wspierać walkę z poczuciem osamotnienia.

 

Rozmawiały:

Lidia Nowakowska – haerka, blogerka, nauczycielka jogi. Pomaga pracownikom korpo rozwijać się i dbać o zdrowie. Lidkę znajdziesz w Korpo Joga (korpojoga.pl) oraz Fundacji FERN (fern.com.pl).

Matylda – uzależniona od substancji psychoaktywnych. Próbuje trzeźwieć świadomie, a nie na „dupościsku”. Prywatnie mama trzech kotów i jednego psa.

Total
1
Share